STRONA GŁÓWNA |  PNG |  NEWS |  O BEACIE |  GALERIA |  KONTAKT 

O  B E A C I E:

      Majac jedenaście lat byłam najwyższą dziewczynką w klasie. Pewnego dnia wszedł do naszej klasy obcy człowiek, a ponieważ przewyższałam wszystkich, natychmiast wskazał na mnie i powiedział: "O! O to mi chodziło!" Byłam trochę w szoku. Czego on chciał? Okazało się, że był to trener miejscowej drużyny siatkarskiej, łowca talentów - czyli wysokich ludzi!
W ten oto sposób rozpoczęła się moja 21 letnia kariera siatkarska. Siatkówka jest jednym z najpopularniejszych sportów zespołowych w Polsce. We wszystko co robię angażuję się całkowicie, tak więc kiedy miałam 15 lat zostałam zaproszona do zespołu narodowego, a później dołączyłam do pierwszej ligi. Graliśmy w Europie, Meksyku i Północnej Korei, jednak najmilsze wspomnienia pochodzą z zawodów o Mistrzostwo Kraju, które w ciągu dziesięciu lat zdobyliśmy pięć razy. Braliśmy również udział w Mistrzostwach Europy w Holandii oraz Mistrzostwach Świata na Węgrzech. bks To przyjemne uczucie kiedy tłum ludzi dookoła skanduje nazwę twojego zespołu po wygranym meczu. Zwłaszcza po trudnej i dłuższej walce. Jesteś częścią sukcesu, który jest w centrum zainteresowania tych, którzy na ciebie liczą ponieważ liczą na sukces. Przez lata było to moim udziałem.

      W roku 1988 zachorowałam poważnie na serce. Lekarze powiedzieli mi, że już nigdy nie zagram w siatkówkę. To sprawiło, że zaczęłam poważnie zastanawiać się nad moim życiem i po raz pierwszy z głębi serca wołać do Boga, który przedtem był jakąś odległą, bezosobową siłą. Rozpoczęła się dla mnie długoterminowa nauka o innym sukcesie, do którego Bóg chce mnie doprowadzić. Sukces, który nie kończy się wraz z zakończeniem sezonu sportowego, i który nie przychodzi wraz z dobrą kondycją fizyczną; ale rodzi się w sercu człowieka, bierze swój początek w samym sercu Boga. Jest to pragnienie, aby upodobnić nas do Jego syna, Jezusa Chrystusa jak czytamy w liście do Rzymian 8, 29.

      Przyłączyłam się do Wspólnoty Przymierza, która wyrosła z ruchu charyzmatycznego w Kościele Katolickim. Po raz pierwszy zaczęłam modlić się i myśleć o Jezusie Chrystusie. W końcu oddałam Mu swoje życie. Następne testy zdrowotne wypadły nadspodziewanie dobrze. Lekarze nie byli w stanie tego wyjaśnić! Dla mnie zaś był to znak, że Bóg jest Bogiem żywym - potrafi zmieniać okoliczności naszego życia. I On się też o mnie troszczy! Sprawił, że mogłam kontynuować sportową karierę, ale miałam teraz inne priorytety. Teraz zamiast sportu, Bóg stał się centrum mojego życia i On dał mi serce, które pragnęło pomagać innym sportowcom, mężczyznom i kobietom.
      W tym czasie moja przyjaciółka poznała mnie z przedstawicielami Wycliffe'a w Polsce i mogłam też uczestniczyć w prowadzonych przez nich szkoleniach. Nadszedł czas, że musiałam podjąć decyzję co do kontynuacji gry w siatkówkę. Było to bardzo trudne. Nasz zespół bardzo dobrze sobie radził i chcieli bym została. Było to bardzo kuszące, jednak w końcu postanowiłam zrezygnować.

Beata       Od lat moim pragnieniem było służenie Bogu, tam gdzie ludzie jeszcze nie mają dostępu do Pisma św. Po przygotowaniach do pracy misyjnej wyjechałam do Papui Nowej Gwinei. Jestem częścią zespołu pracującego nad tłumaczeniem Słowa Bożego na jeden z 860 języków plemion; które zamieszkują ten kraj.
Bóg nieustannie przypomina mi o Jego pragnieniu dla mnie i dla tych, do których i z którymi mnie prowadzi. Bóg troszczy się o nasz charakter. Podczas ostatnich trzech lat szkolenia w Wielkiej Brytanii (College Biblijny oraz Instytut Lingwistyczny) przyszło mi się zmierzyć z różnymi okolicznościami, w których Duch Święty eksponował te słabe, niedomagające obszary we mnie, jednocześnie okazując mi niezwykłą łaskawość i opiekę w kwestiach praktycznych oraz cierpliwe nauczanie.
Doświadczanie Jego bliskości i piękna Jego charakteru sprawia, że nie załamujemy się pod ciężarem własnej brzydoty. Wręcz przeciwnie, chcemy wierzyć, że to co zaczął w nas dokonywać (Flp l, 6), dokończy przez formowanie nas, tak jak garncarz formuje glinę, aby stworzyć użyteczne naczynie. To jest proces, nie zawsze przyjemny. Nie bez bólu umiera się dla samego siebie, na przykład w pracy z ludźmi różnych narodowości, denominacji, a przede wszystkim charakterów. Nie jest łatwo wyrzec się długoletnich przyzwyczajeń, własnego sposobu podchodzenia do rzeczy i problemów, zaakceptowania, że inne nie jest gorsze a często lepsze od naszego. Trudno wychodzi się z własnej sfery bezpieczeństwa, w której czujemy się wygodnie. A Bóg troszczy się o nasz charakter bardziej niż o nasz komfort.
Było mi dane poznać smak sukcesu na wielu boiskach świata. To przyjemne słyszeć słowa uznania ze strony znawców, w twojej dziedzinie i tych, którzy cię szczerze dopingują do robienia wyników. Jednak jest to jedynie cień tego, co Bóg przygotował dla tych, którzy tak Go miłują dla Niego samego, że chcą Mu służyć, i którzy usłyszą słowa uznania swojego Mistrza:

"Dobrze sługo dobry i wierny" (Mt 25, 21)

Panie, ku temu sukcesowi kieruj nasze serca.